Radosnych Świąt Wielkanocnych!

Moi Drodzy!

Życzę Wam tego, czego życzyłabym i sobie:

spokojnych świąt w gronie najbliższych, odrobiny czasu na drobne przyjemności, stosu dobrych książek i czasu na ich przeczytanie  a  poza wypoczynkowym leżakowaniem także przebłysków kreatywności. Może napiszecie jakiś interesujący tekst? Albo zrobicie coś ładnego z tak zwanych podręcznych „przydasiów”? Kto wie.

Niech Wasz duch wypocznie na równi z ciałem i nasyci się nową nadzieją.

Wszystkiego najlepszego. Wesołego Alleluja!

Paulina

Wielkanoc sto lat temu, czyli kilka świątecznych propozycji czytelniczych

Zbliżają się Święta Wielkanocne. Z tej okazji życzę Wam, abyście zawsze mogli znaleźć wolną chwilę na rozwój osobisty, lekturę interesującej książki, czy artykułu prasowego oraz rozmowy z bliskimi Wam osobami.

Dołączam także kilka artykułów dotyczących Wielkanocy sprzed stu i więcej lat.

Koszarowe Alleluja: Tomasz Stańczyk, Wielkanoc żołnierzy Legionów

Wielkanoc 1916 roku zastała żołnierzy na frontach I wojny światowej. Józef Piłsudski spędzał święta m.in. w Krakowie, gdzie brał udział w święconym dla legionistów, którego organizacją zajmowała się Liga Kobiet. Spotkanie to odbywało się w sali Sokoła i wzięło w nim udział tysiąc osób.

Legioniści, którzy w tym czasie przebywali na Wołyniu, mimo polowych warunków, przygotowali najwystawniejsze świętowanie, na jakie mogli sobie pozwolić. Zrobiono nawet Grób Pański, z figurą Chrystusa, uszykowaną naprędce z płaszcza. Ksiądz Kazimierz Nowina-Konopka zorganizował bitwę na jajka i zabawy w stylu krakowskiego odpustu, Emaus.

Więcej na ten temat przeczytacie w artykule Tomasza Stańczyka, Wielkanoc żołnierzy Legionów, na stronie Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku.

Najdroższe jaja świata: Katarzyna Grzemska, Historia wielkanocnych jaj Fabergé

Są takie jajka, które stanowią obiekt pożądania nie tylko kucharzy i miłośników jajecznicy, ale i zapalczywych kolekcjonerów rzeczy pięknych. To oczywiście jajka Fabergé, produkowane w pojedynczych egzemplarzach z emaliowanego złota, drogich kamieni i innych cennych drobiazgów.

Według dokumentacji sporządzanej przez twórców, do wybuchu rewolucji w Rosji w 1917 roku, powstały 54 jajka, tworzone głównie na zamówienie dworu carskiego. Wykonywał je zakład złotniczy, którego właścicielem był pochodzący z Francji Peter Carle Fabergé.  Pierwsze z nich powstało w 1885 roku, jako prezent z okazji 20. rocznicy zaręczyn Aleksandra III Romanowa z Marią Fiodorowną i było wzorowane na jajku z dworu duńskiego, zawierającym tzw. niespodziankę.

Więcej szczegółów na temat tych drogocennych „pisanek” znajdziecie w artykule Katarzyny Grzemskiej, Historia wielkanocnych jaj Fabergé, na stronie Rynek i sztuka.

Wojenny Kraków: Ze świąt w IKC

„Cicho i spokojnie przeszły tegoroczne trzecie z kolei święta wielkanocne” – pisał Ilustrowany Kuryer Codzienny, 11 kwietnia 1917 roku. Poza trudnościami z zastawieniem świątecznego stołu, zapewne przez ograniczenia aprowizacyjne I wojny światowej, Krakowianom nie dopisywała pogoda – było deszczowo, a nawet i śnieżnie. Mimo to wyruszono na Emaus, choć bez zbytniego entuzjazmu. Pełną notatkę znajdziecie na stronie 100lattemu.pl.

Tuż przed Wielkanocą IKC przytaczał zaś pismo inspektoratu stacji klimatycznej w Zakopanem, w którym odradzano przybycie do Zakopanego, ze względu na „niedomagania aprowizacyjne”. Całość znajdziecie także na wspomnianej wyżej stronie.

 

Pocztówkowy szał  retro: Pocztówka wielkanocna

To właściwie galeria zdjęć, a nie artykuł, ale warto do niej zajrzeć. Galeria zbiera stare pocztówki wielkanocne od początku XX wieku, z różnych rejonów Polski. Można sobie więc prześledzić pocztówkową modę przez dziesięciolecia. Są tam jajka w motocyklach, zające, pary składające sobie życzenia, rysunki satyryczne… Polecam – może zainspiruje Was do tworzenia własnych kartek?

Galerię ze zbiorami Białostockiego Muzeum Wsi, Pocztówka wielkanocna, znajdziecie na stronach Gazety Wyborczej.

I to tyle przedświątecznie. Udanego świętowania. Odpocznijcie. Wesołego Alleluja!

 

 

 

 

 

Kraków pod palmami

Zbliża się kolejna Niedziela Palmowa. W tradycji chrześcijańskiej palma jest symbolem nie tylko radości, ale i męczeństwa. Dodatkowa symbolika tradycyjnych, kolorowych palm kryje się w ich częściach składowych: liściach, gałązkach i kwiatach, których użyto do ich wykonania.

Zdaje się jednak, że liście prawdziwego drzewa palmowego oznaczały coś jeszcze: egzotykę, luksus, dobrobyt. Nie znalazłam żadnego tekstu na ten temat, więc pozostawiam tę sprawę, jako serię otwartych domysłów. W dawnej prasie Krakowa (np. w Ilustrowanym Kuryerze Codziennym) natrafiałam na ogłoszenia wytwórców sztucznych palm, możliwe więc, że mieszczanie, aspirujący do klasy wyższej, zaopatrywali się w takowe, by podnieść prestiż własnych mieszkań.

Wiem, że w warszawskiej Adrii palmy stanowiły element wystroju wnętrza. Wiem również, że pojawiały się w różnych miejscach Krakowa, bo widuję je na starych fotografiach. Nie wiem, kiedy zostały sprowadzone do królewskiego miasta w Galicji, ale w krakowskim Ogrodzie Botanicznym znajduje się najstarszy daktylowiec w Europie. Ma już ponad 150 lat, 14 metrów wysokości i wciąż rośnie. Zaplanowano dla niego powiększenie szklarni, obecne warunki nie pozwalają mu na bezpieczny rozrost, a odwiedzającym na przyjrzenie mu się z bliska. Więcej na ten temat znajdziecie np. tutaj.

O tym, że palmy istniały w krakowskim krajobrazie jeszcze przed II wojną światową świadczy choćby fotografia z 1936 roku, przedstawiająca niewielki skwerek na ul. Wielopole. Zdjęcie zrobiono spod Pałacu Prasy. Znajdują się na nim trzy palmy w drewnianych donicach. Ubiór osób złapanych w kadrze świadczy o tym, że była to jakaś w miarę ciepła pora roku, może wiosna. Nie wiadomo, jak palmy zniosły chłodniejsze temperatury. Ponoć dobrze opatulone potrafią przetrwać zimę nawet na dworze. Zdjęcie pochodzi z archiwum Ilustrowanego Kuryera Codziennego i wzbudziło wśród internautów takie zainteresowanie, że po wpisaniu w wyszukiwarkę frazy „palmy w Krakowie” znajdziecie je wielokrotnie przekopiowane na różnych stronach. Ponoć po raz pierwszy opublikował je fanapage Kraków – ciekawostki, tajemnice, stare zdjęcia.

Poszukując obecności palm w Krakowie trafiłam także na sklep kolonialny „Pod Palmą”, należący do Antoniego Hawełki. Założony został w 1876 roku, najpierw pod numerem 41 na Rynku Głównym, potem w Pałacu Pod Krzysztofory. W tym pierwszym lokalu właściciel oferował zagraniczne wina, bakalie, owoce południowe, wyśmienite wędliny i inne rarytasy. Po przeniesieniu sklepu na piętrze powstała sala śniadaniowa, oferująca piętrowe kanapki. Zakupy u Hawełki były w dobrym tonie. Pakowano je w papier, przewiązywano sznureczkiem, który zakończony był kolorowym kołkiem, ułatwiającym noszenie (ponoć służył także do zaczepienia w dziurce od guzika np. w płaszczu). Po śmierci właściciela lokal przejął jego subiekt, Franciszek Macharski. Restauracja „U Hawełki” działa po dziś dzień. Tu zdecydowanie palma w nazwie oznaczała luksus, i to jaki! (Więcej na ten temat przeczytacie tutaj, tutaj i tutaj.)

I jeszcze dwa obrazki literackie palmy, związane z Krakowem osobą Boya-Żeleńskiego. Pierwszy to drobiazg w Słówkach, konkretnie wzmianka o „tańczących palmach” w wierszu O bardzo niegrzecznej literaturze polskiej i jej strapionej ciotce:

Tak się trapi dobra ciotka,
Pełna gracji, zacna, słodka,
Lecz największą ma subiekcję,
Gdy rozpocznie z Józiem lekcję.
Dojdżże ładu z taką głową:
Zawsze ma ostatnie słowo!
Ciotka prawi o Trzech psalmach,
Józio o „tańczących palmach” ;

Jak pisze sam autor w odnośnikach do wiersza [w wydaniu Słówek z Zakładu Ossolińskich z 1988 roku), „tańcząca palma” to skojarzenie z Dytyrambami dionizyjskimi Nietzschego i utworem Pośród cór pustyni, w którym palma została porównana do tancerki, stojącej na jednej nodze.

Drugi to wiersz Franciszka Mirandoli, zatytułowany po prostu Palma, w którym palma staje się symbolem tęsknoty i oczekiwania:

Beztreściwa pustynio! twoje wyschłe łono
Wydało wielkie palmy, gdzie trawy nie rosną,
Gdzie wiater kwiatów bladych nie zaniesie wiosną;
Wystrzeliła pod niebo zieloną koroną
Tęsknota, córa pustyń, widoczna z daleka
Jak sztandar opuszczony — i czeka, i czeka.

Jak widać Mirandola również sięgał do symboliki Nietzschego, używając określenia „córa pustyń”. Wiersz został umieszczony przez Tadeusza Żeleńskiego w redagowanej przez niego antologii poezji Młodej Polski.

To krótkie zestawienie pokazuje, że krakowska palma (i nie tylko krakowska) ma wiele znaczeń, nie tylko to biblijne. A co oznacza dla Was?