Łąka Cafe, odc. 20: Być dla innych [opowieść]

W POPRZEDNIM ODCINKU

Połączenie pokazu  najnowszej kolekcji szali projektu Eustachego oraz show dwóch komików, żuków, okazało się strzałem w dziesiątkę. Tym samym udowodniono, że poczucie humoru jest zawsze najmodniejsze. Bez względu na sezon.

 lakowyserial_20

ŁĄKA CAFE

ODC. 20: Być dla innych

 

– A pamiętasz, jak ten większy, Józef, założył tamten pajęczynowy szalik z kwiatkami? – Bob i Stenia stali przy barze, zaśmiewając się do rozpuku. Gołąb właśnie wspominał pokaz mody z kreacjami Eustachego, który poprowadził duet żuków-komików.

– Proszę was, miejcie litość! – w kącie kawiarni motyl Eustachy przysłuchiwał się ich żartom z niezbyt wesołą miną. – Zostałem skompromitowany! – biadolił, co powodowało jeszcze większe wybuchy śmiechu u biedronki Stenii.

– Wcale nie, Eustachy. Wszystkim bardzo się podobało – odparł szybko Stefan, przysłuchujący się tym rozmowom. Ale i kąciki jego ust niebezpiecznie drgały. Rzeczywiście było zabawnie. Stefania, stojąc za Eustachym, wywróciła oczami i uśmiechnęła się szeroko do pozostałych, po czym wróciła do pocieszania motyla.

Ślimak jednak od kilku dni zastanawiał się, czym naprawdę jest szczęście. Wszystko inne jakby przemykało obok niego, reagował na otoczenie niemal automatycznie, pogrążony w swoich rozmyślaniach. Czy Eustachy, na przykład, był w tej chwili faktycznie nieszczęśliwy? Czy zachowywał się tak, bo po prostu tak sobie wymyślił swoją artystyczną postawę. Patrząc na Stefanię, zastanawiał się, czy on sam jest jej w stanie zapewnić wystarczając ilość szczęścia.

– Stefan! Stefan! – zawołała od drzwi kawka Klara. Ślimak oderwał się od roześmianego towarzystwa i zwrócił w stronę przyjaciółki, która obecnie przywoływała go gestem.

– Co się stało, Klaro? – zapytał, gdy wyjątkowo szybko podpełzł do kawki. Nie podobał mu się wyraz jej dziobka.

– Stefciu, proszę cie, pomóż mi. Tylko nie mówi nikomu, ona sobie tego nie życzy – wyszeptała szybko Klara.

– Ale kto? Co się dzieje? – pytał Stefan, również szeptem. Klara jednak machnęła tylko skrzydełkiem, pokazując mu, by poszedł za nią. Poprowadziła go na tyły Łąka Cafe.

Na ziemi, pod drzewem, leżała inna kawka. Ledwo dysząc, z przymkniętymi oczami. Gdy usłyszała, że ktoś się zbliża, podniosła powieki.

– Nie! Obiecałaś mi, że nikomu nie powiesz, Klaro! – w jej słabym głosiku dało się wyczytać pretensje.

– To Laura, moja siostra. Pamiętasz, jak ci o niej opowiadałam? – rzuciła szybko Klara w kierunku zaskoczonego Stefana. Ślimak był tylko w stanie kiwnąć głową i pomyśleć „Ojej!”.

– Klaro, obiecałaś! – kontynuowała Laura. Jej piórka były postrzępione, a na brzuszku widać było długa szramę. – Nikt nie powinien mnie oglądać w takim stanie!

– Co ty opowiadasz! – zbeształa ją krótko Klara i ponownie zwróciła się do Stefana. – Ona nie bardzo lubi zatłoczone miejsca. Dlatego spotykałyśmy się zazwyczaj w jakichś spokojnych miejscach w parku. Nigdy nie chciała wpaść do Łąki. Ale dzisiaj zaatakował ją jastrząb, bo podobno „wlazła na jego terytorium”, że tak zacytuje. Cokolwiek miałoby o znaczyć. I o, proszę. Widzisz, jak teraz wygląda. Chciałam, żeby weszła ze mną do kawiarni, mówiłam, że jej pomożemy dojść do siebie. Ale się uparła. Proszę cię, powiedz jej, że nie masz nic przeciw, żeby weszła do środka i pozwoliła nam się sobą zająć. Mnie już nie słucha!

– Klaro, to było podłe! Dlaczego mi to robisz? – wyjęczała Laura.

Stefan wreszcie zaczął dostrzegać powagę sytuacji  i po pierwszym szoku, dochodził do siebie.

– Klara ma rację, Lauro. Jestem Stefan. Miło mi ciebie poznać. – powiedział trochę niepewnie, zbliżając się do rannej. – Chodź z nami, proszę. To wszystko, co mówi twoja siostra, to prawda. Nie możesz tutaj leżeć, nie pozwolimy na to!

– To co, może mam sobie pójść do parku? – zapytała zaczepnie Laura, strosząc piórka.

– Nie wygłupiaj się, dobrze wiesz, o co mi chodziło – Stefan mówił coraz bardziej stanowczo, ale już widział, że nie będzie to łatwa rozmowa.

– Lauro, nie traktuj go tak samo jak mnie. To wspaniały ślimak! Chce pomóc ci uporać się z twoim problemem. Czy mogłabyś raz dopuścić kogoś do swojego życia i pozwolić sobie pomóc? – Klara już prawie krzyczała. Nawet Stefan był pod wrażeniem. – Jesteś kawką, a zachowujesz się jak uparta gęś.

– Gęsi są uparte? – zaciekawił się Stefan, ale gdy obie siostry spiorunowały go wzrokiem, uznał, że to nie czas na takie rozważania. – Klara dobrze mówi. Chcemy ci pomóc. Chodź z nami, proszę! Nie znam cię, ale Klarze najwyraźniej na tobie zależy.

Laura tylko skrzyżowała skrzydełka na piersi i zacięła się w uporze. Stefan i Klara westchnęli i spojrzeli na siebie porozumiewawczo.

– Teraz? – zapytała Klara.

– Teraz – odparł Stefan. I już kilka sekund później Laura została uniesiona przez Klarę i podtrzymywana od tyłu przez Stefana, szarpiąc się i prychając, przetransportowana prosto do Łąka Cafe. Gdy tylko cała trójka wkroczyła do kawiarni, od baru poderwał się Bob, Stenia wyleciała z okrzykiem przerażenia, Stefania porzuciła Eustachego i wszyscy rzucili się na pomoc. Nim Laura zdążyła porządnie mrugnąć i dokończyć litanię jęków i złorzeczeń, siedziała bezpiecznie owinięta w koc, z parującym kubkiem pod dziobem i bandażem na ranie po jastrzębich pazurach, a obok niej całe towarzystwo rozmawiało, śmiejąc się radośnie. Laurze ciężko byłoby się do tego przyznać, ale w jej sercu zrobiło się jakoś tak cieplej. Jakaś mała mrówka podetknęła jej pod skrzydełka kilka ciastek.

– No dobra, za co to? – zapytała podejrzliwie Laura.

– No jak to? – odparła mrówka cienkim głosikiem. – Za to, że jesteś.

– Świetnie, mała! – odrzekła Klara. – Właśnie tak, Lauro. Za to, że jesteś.

– Szczęściara ze mnie – westchnęła ironicznie Laura, ale uśmiechnęła się, mimo wszystko i wzięła ciastka.

– Dokładnie tak! Szczęście, to oznacza być z innymi – powiedział ślimak, obserwując z radością nić porozumienia powstającą między Laurą i jej otoczeniem.

– I dla innych – podsumował Stefania, patrząc mu w oczy. Eustachy tylko westchnął i otulił się mocniej szalem ze swojej ostatniej kolekcji.

W NASTĘPNYM ODCINKU

Stefan i jego przyjaciele odkrywają teatr i zastanawiają się nad jego zastosowaniem w życiu. Czy odkryją, jak komiczna i tragiczna maska przejawiają się w ich codzienności?

Łąka Cafe, odc. 19: Najmodniejsze w każdym sezonie [opowieść]

W POPRZEDNIM ODCINKU

Stefan czuł się osamotniony z powodu tęsknoty za rodziną, o której przypomniały rozmowy mrówek. Pogawędka z Klarą sprawiła jednak, że uświadomił sobie, jak bliscy są mu jego łąkowi przyjaciele z Wrzosowego Wzgórza.

 lakowyserial_19

 ŁĄKA CAFE

ODC. 19: Najmodniejsze w każdym sezonie

 

Stefania od kilku dni pracowała nad tyloma różnymi sprawami, że prawie nie miała czasu dla Stefana. Ledwie kilka chwil o poranku. „Dobre i to” – myślał Stefan i nie narzekał, choć szalenie go intrygowało, co zajmuje ślimaczycy dosłownie każdą chwilę w ciągu dnia.

– Ona po prostu chciała sprowadzić do nas taką grupę owadów, które zajmują się rozśmieszaniem – powiedziała Klara, gdy ślimak zwierzył jej się ze swoich przemyśleń. – A nigdy wcześniej tego nie robiła, więc potrzebuje więcej czasu, żeby się przygotować.

– Rozśmieszaniem? – zdziwił się Stefan. – Przecież potrafimy się sami śmiać.

– No ale przyznasz Stefciu, że ostatnio mieliśmy kilka ponurych momentów – westchnęła kawka. – A teraz przepraszam cię, ale muszę pędzić!

– Ty też? Czy już nikt nie ma czasu na rozmowę? – zapytał ślimak z nutką rozczarowania w głosie.

– Wybacz, ale obiecałam Stefanii, że pomogę jej przy organizacji kilku imprez, żeby ona mogła skupić się na tamtym.

– Czyli to nie wszystko?

– Oczywiście, że nie. Obecnie pracuję nad pokazem mody  Eustachego.

– Eeee… – Stefan próbował wymyślić jakąś sensowną odpowiedź na tę rewelację, ale udało mu się jedynie powtórzyć „Eeee…”. Motyl o artystycznych ambicjach wciąż go zaskakiwał.

– No tak, tak, wiem, co powiesz. Eustachy jest trudny we współpracy  – ciągnęła kawka.

– Eeee… – ślimak miał wrażenie, że to najlepiej oddaje jego konsternację.

– No masz absolutną rację. Ale dlatego sama zaproponowałam Stefanii pomoc – kontynuowała Klara, coraz szybciej i szybciej, oddalając się od Stefana w inny punkt sali. – Nie masz pojęcia jak trudno ustalić z nim terminy. A tamci od rozśmieszania to dopiero mają napięty grafik!

– Eeee… – powiedział Stefan i wreszcie zamknął usta. – No to… powodzenia? – dorzucił niepewnie i patrzył tylko, jak Klara macha skrzydełkiem i pogrąża się w swoich zajęciach. Ślimak podpełzł do Stenii i poprosił ją o małą kawę.

– No widzisz, Stefciu. Tak to jest, gdy masz przyjaciół z pasją. Musisz się z tym pogodzić. Sam się nieraz pogrążasz godzinami w sprawach Łąki – powiedziała biedronka podając mu napój.

– No tak… Tak. Masz rację Steniu. Ale jeszcze nigdy obie nie były tak czymś pochłonięte.

– Zapowiadają się zatem nieziemskie imprezy – biedronka puściła do niego oko i zajęła się parą żuków przy barze.

Kiedy Stefan zjawił się w kawiarni dwa dni później, wpadł w sam środek nerwowej atmosfery.

– Co się dzieje? – zapytał Stenii, patrząc, jak Klara i Stefania dyskutują spanikowane.

– Nie uwierzysz! – Stenia wyszczerzyła się w uśmiechu i opowiedziała mu, jak kawka i ślimaczyca ustawiły jedyne możliwe terminy swoich podopiecznych na dokładnie ten sam dzień. I obecnie próbują wymyślić sposób, jak pogodzić występ duetu Giez Rozweselający z pokazem naszyjników i szali Eustachego.

– Wiesz co Steniu? To ja może wrócę później – powiedział ślimak, zerkając niepewnie w stronę coraz głośniejszych pań. Po czym nie zważając na rozbawiony chichot Stenii wymknął się z lokalu i choć pogoda nie zachęcała, udał się na długi spacer do pobliskiego parku.

Gdy wrócił, Stefania i Klara były już spokojne a nawet uśmiechnięte popijały soczek. Ślimak uznał, że problem został rozwiązany. Niestety, żadna z nich nie chciała zdradzić mu szczegółów, więc musiał czekać aż do dnia występu, by dowiedzieć się, co ustaliły, że wprawiło je to w tak dobry humor.

Okazało się, że zorganizowana przez nie impreza, „Najmodniejsze w każdym sezonie”, łączyła pokaz  mody z występem Gza Rozweselającego. Oczywiście, duet ten tworzyły żuki (Stefana przestała już dziwić obecność sporej grupy żuków w przeróżnych przedsięwzięciach scenicznych), Mario i Adrian, które zgodziły się poprowadzić pokaz mody Eustachego a następnie wystąpić, jako zwieńczenie wieczoru, w jego rzeczach.

– Jesteście genialne! – stwierdził Stefan, gdy Stefania i Klara przyglądały się z zadowoleniem stworzonej przez siebie imprezie. Powietrze przecinały salwy śmiechu zgromadzonych gości, gdy na estradzie dwa pokaźne żuki paradowały w zwiewnych szalach z kolekcji Eustachego.

– Dzięki! – rozpromieniła się ślimaczyca. – I już będę mieć dla ciebie czas, Stefanku – Stefania zatrzepotała rzęsami a Stefan poczuł, jak rozpływa się z radości.

– Ale jak na to wpadłyście? – zapytał ślimak. Był dumny ze swoich przyjaciółek. Zawsze był. Ale czasami bardziej. O dziwo, poczuł, że teraz nie musi sam nad wszystkim czuwać i to mu się spodobało.

– Po prostu doszłyśmy do wniosku, że poczucie humoru będzie zawsze najmodniejsze i szkoda by było tego faktu nie wykorzystać – powiedziała Klara.

– Może być – mruknął motyl Eustachy, przysłuchujący im się w kącie sali.

W NASTĘPNYM ODCINKU

Stefan zaczyna się zastanawiać, czym jest szczęście. Czy on sam czuje się szczęśliwy? Jak pomóc innym zbudować ich własne szczęście? I czy Stefania lubi być szczęśliwa z nim?

POPRZEDNIE ODCINKI

Łąka Cafe, odc. 18: Rodzina [opowieść]

W POPRZEDNIM ODCINKU

Stenia poznała żuka Aleksa, który przypominał jej Jose, z którym musiała się rozstać z powodu jego wyjazdu. Nie była pewna, czy powinna kontynuować znajomość z Aleksem. Stefan martwił się o biedronkę, ale nie wiedział, jak jej pomóc. Z pomocą przyszła niezawodna Klara.

   lakowyserial_18

ŁĄKA CAFE

ODC. 18: Rodzina

 

Stefan spędzał ze Stefanią każdą wolną chwilę. Stawali się nierozłączni. A mimo to, czegoś mu brakowało. Szczególnie odczuwał ten brak po wizycie mrówek. Zwykle wpadały całym stadem. Czasem się kłóciły, ale zawsze trzymały się razem i były dzięki temu jeszcze silniejsze. Stefan wiedział, że to siostry z jednego mrowiska.

– A Mela zawsze wlecze najcięższe liście i nigdy nie chce, żeby jej pomóc, chociaż czasem ledwo idzie! – śmiała się jedna z nich.

– Nieprawda! To ty tak robisz! – obruszała się druga.

– Och, przymknijcie się i dajcie dopić sok! – kwitowała trzecia i wszystkie uderzały w śmiech. Takie tam drobne utarczki słowne.

Kiedy tak stał sobie i wpatrywał się niezbyt wesołym spojrzeniem w mrówki, podeszła do niego Klara. Poklepała go skrzydełkiem po muszli i zapytała z troską:

– Co tobie, Stefciu?  Jakiś taki jesteś niewyraźny.

– Nic takiego – odparł cicho. – Po prostu czuję się nieco osamotniony.

– Co ty mówisz? Dlaczego? Przecież nie jesteś sam.

– Wiem, ale… No spójrz na nie – wskazał roześmianą grupę mrówek. – Taka liczna rodzinka. A ja nawet nie wiem, co się dzieje z moją rodziną.

– Nie mówiłeś mi o tym nigdy.

– Nie było okazji. Odkąd trafiłem tutaj, nie mam od nich wieści. Może oni nawet nie wiedzą, gdzie jestem? Może oni mnie już nie pamiętają?

– Głupstwa pleciesz, ciebie nie można zapomnieć.

– Dzięki. – Stefan uśmiechnął się słabo, ale zaraz znów spoważniał. – Nie wiem, jak ich teraz odszukać. Mój brat mieszkał niedaleko, pod inną sosną, ale miał się przeprowadzić, bo znalazł towarzyszkę. Czasem mnie irytował, ale, tak wiesz, po przyjacielsku. Rodzice byli na innej polanie, ale czasem wpadali z odwiedzinami. Nie wiem, gdzie teraz są.

– Rozumiem. Nie martw się, na pewno sobie radzą i pamiętają o tobie. Jeśli chcesz, polecę tam kiedyś i spróbuję ich poszukać.

– Mogłabyś? Naprawdę? – ożywił się nieco ślimak.

– Pewnie, że tak. Moja siostra czasem podlatuje do najbliższego parku, ale tutaj nie chce wpadać – westchnęła z rezygnacją. – Woli większe przestrzenie. No ale jednak mam z nią jakiś kontakt. I zawsze chętnie słucha, gdy opowiadam jej o Łąka Cafe.

Mrówki chichotały coraz głośniej, a było ich całe mrowie. Jak to mrówek. Śmiech niósł się po całym lokalu. Aż Stenia i Aleks, pochyleni ku sobie przy ladzie baru, musieli co chwilę się uśmiechać. I nawet Stefania przestała irytować się hałasem.

Biedronka mrugnęła filuternie do Stefana. Ślimaczyca podniosła głowę znad papierów, nad którymi pochylała się w rogu sali i posłała mu w powietrzu całusa. Stefanowi zrobiło się gorąco i w końcu i on musiał się uśmiechnąć.

Do kawiarni wpadł gołąb Bob. Ten zaprzyjaźniony. Jak zwykle drzwi zatrzasnęły się za nim z hukiem. Nie należał do najsubtelniejszych gości.

– Cześć, Stefciu!  Dzień dobry, Klaro! – zwrócił się do nich radosnym tonem.

– Co słychać, Bob? – zapytała Klara.

– Wszystko super. Macie coś do jedzenia? – zagruchał. Kawka westchnęła i przewróciła oczami, ale powiedziała, żeby Bob podszedł do Steni, a ona na pewno coś dla niego znajdzie. Gołąb poczłapał w stronę lady, a Klara pochyliła się nad Stefanem, który wydawał się być w dużo lepszym humorze.

– I jak, lepiej ci? – zapytała szeptem.

– Dużo lepiej. – Stefan uśmiechał się teraz szeroko. – Właśnie zrozumiałem, że ty, Stenia, Stefania i nawet Bob, też jesteście moją rodziną.

– Tak jest! Jedna całość, pozszywana z zupełnie innych kawałków – Klara pokiwała ze zrozumieniem głową, patrząc jak Bob ze smakiem pałaszuje podane mu przez Stenię ciastka.

W NASTĘPNYM ODCINKU

Stefania postanawia sprowadzić do łąki grupę komików. Równocześnie Klara planuje pokaz mody z motylem Eustachym, by odciążyć przyjaciółkę. Czy ślimaczyca i kawka zapanują nad swoimi podopiecznymi? Jaką rolę w spotkaniu tych dwóch różnych światów może pełnić Stefan?

POPRZEDNIE ODCINKI:

ODC. 1: Dzień jak nie co dzień

ODC. 2: Stenia

ODC. 3: Stefania

ODC. 4: Węzły i supły

ODC. 5: Nieszczęście w szczęściu

ODC. 6: Samoobrona sztuki

ODC. 7: Akcja Mole Książkowe [część I]

ODC. 8: Akcja Mole Książkowe [część II]

ODC. 9: Akcja Mole Książkowe [część III]

ODC. 10: Mamy kreta!

ODC. 11: Bob. Wielki Bob

ODC. 12: Mrówcza robota

ODC. 13: Gołąb marnotrawny

ODC. 14: Uśmiech gratis

ODC. 15: Cukierek albo… cukierek

ODC. 16: Powrót Wielkiego Boba

ODC. 17: Wykorzystać szansę