Łąka Cafe, odc. 13: Gołąb marnotrawny [opowieść]

W POPRZEDNIM ODCINKU
W Łąka Cafe pojawiły się mrówki, pod wodzą rezolutnej Adeli. Okazały się być świetnie zorganizowanym oddziałem pomocników, pomagając w usuwaniu szkód, wyrządzonych przez Wielkiego Boba i jego szajkę. Stefan poczuł się dobrze, wiedząc, że ma wśród przyjaciół takie pomocne i chętne do pracy stworzenia.

lakowyserial_13

ŁĄKA CAFE
ODC. 13: Gołąb marnotrawny

Po mrówczej interwencji, Łąka Cafe znów tętniła życiem, coraz bardziej jesiennym. Stefan postanowił zrezygnować z poszukiwań miejsca do przezimowania i poświęcić się swojej kawiarence. Uznał, że jakoś się ułoży, a nie może tracić cennego czasu, który chętnie spędzał na doglądaniu łąkowych gości.

A tych nie brakowało. Powracali dawni sympatycy, przyprowadzając wciąż nowych bywalców. Nawet motyl Eustachy wrócił do prowadzenia swoich warsztatów z owocowego malarstwa, udobruchany prośbą o pomoc przy naprawie ścian po ostatniej drace z Wielkim Bobem. Tym razem dawał podopiecznym nieco więcej swobody artystycznej.

Stefan właśnie podziwiał jego nowe malowidło, stojąc przy ladzie i omawiając je ze szczebioczącą Stenią, kiedy nagle biedronka zamarła i gwałtownie cofnęła się w głąb baru.

– Co się stało? – zapytał zdziwiony ślimak. W tej samej chwili usłyszał jednak krzyk Klary.

– Co ty tutaj robisz? Uciekaj! A kysz! – wrzeszczała kawka, aż goście przy stolikach zerkali na nią z przestrachem.

– Co się dzieje? – z małego biura w kącie sali wyłoniła się głowa Stefanii.

– Co to za krzyki? O nie! – ślimaczyca również krzyknęła i wypełzła na zewnątrz.

Wszystko działo się bardzo szybko. Stefan spojrzał w tym samym kierunku, w którym patrzyły jego towarzyszki. W drzwiach kawiarni stał szary gołąb. Wydawał się Stefanowi jakby znajomy, ale po ostatnim wtargnięciu czarnego gołębia, Wielkiego Boba, gdy trzeba było praktycznie wyremontować Łąka Cafe, jakoś nie bardzo ufał tym ptakom.

– No dajcie spokój! Przecież nie chcę wam zrobić nic złego! – zagruchał szary gołąb cicho, przestępując z łapki na łapkę.

– Dlaczego mielibyśmy ci uwierzyć? – wycedził Stefan, z trudem powstrzymując nagły przypływ złości.

– Chciałem przeprosić za… tamto. Serio. Jestem Bob, tak przy okazji, i już się spotkaliśmy. Pamiętacie mnie? – zwrócił się do ślimaka i kawki Klary. – Pytałem o jedzenie.

Stefan przypomniał sobie, jak pierwszy raz lecieli z Klarą na Wrzosowe Wzgórze i spotkali po drodze Boba. Tego Boba. Bo w końcu wszystkie gołębie mają na imię Bob. Rozchmurzył się nieco, i chociaż nadal był nieufny, postanowił jednak wysłuchać przybysza.

– Rozpoznaję go, moje drogie. Wpuśćmy go, niech powie, o co mu chodzi – odparł, po chwili milczenia.

– Jak chcesz, Stefan. Bylebyś później nie żałował – powiedziała Klara. Potem kawka i ślimaczyca odblokowały przejście, które do tej pory zastawiały i przepuściły gołębia do środka. Korzystając z okazji, kilka owadów, które sączyły drinki przy stolikach, cichaczem opuściło lokal. Na wszelki wypadek.

– Sorry – zamruczał Bob, spuszczając dziób. Gospodarze Łąki tylko westchnęli. Już prawie przyzwyczaili się do podobnych sytuacji.

– No dobra, gadaj, co masz do gadania. I do widzenia – zaskrzeczała zaczepnie Klara.

– Chciałem tylko powiedzieć, że nie podoba mi się to, co robi Wielki Bob, ale nie mam na to wpływu. On nie słucha nikogo.

– Do rzeczy! – Stefania zaczynała tracić cierpliwość. Ten Stefan! Zawsze tak bardzo wierzy, że w innych drzemie dobro.

– Spokojnie, Stefanio. Daj mu dokończyć – ślimak słuchał gołębia i próbował sobie uporządkować to, co on mówi.

– Dziękuję. Jak już wspomniałem, Wielki Bob nie słucha nikogo. Ale my, gołębie, nie wszystkie takie jesteśmy. Latające szczury… Tak o nas mówią. A to przykre.

– Wiesz, może i nawet bym ci uwierzył, ale jaką mam gwarancję, że nie kłamiesz? – zapytał podejrzliwie Stefan. Musiał jednak sam przed sobą przyznać, że zaczynało mu być żal tego ptaka.

– Poczekaj. Mam coś dla was. – Bob wyszedł a Klara, Stefan, Stefania i Stenia spoglądali na siebie zdziwieni i skołowani. Po chwili gołąb wrócił, taszcząc spory pakunek. – Tyle udało mi się odzyskać. Niestety, większość pożarli.

– Nasze zapasy! Jak to zrobiłeś? – zawołała Stenia, krążąc nad słoikami ciasteczek i resztkami herbat.

– Powiedzmy, że na dzielni jestem już spalony. Ale nie mogłem patrzeć na takie traktowanie. Wielki Bob to drań! Zrobi wszystko dla jedzenia! – Bob wzdrygnął się na wspomnienie swojego złowrogiego „szefa”. Albo raczej herszta. – Wy jesteście tacy fajni. Nie mogłem pozwolić, by… – zamilkł na chwilę, nie znajdując odpowiednich słów na okazanie swojej skruchy i poczucia winy. – A pani biedronka regularnie wyrzuca mi na zewnątrz dobre rzeczy – dodał i wszyscy spojrzeli na Stenię, która nagle się zarumieniła.

– No co? Czasem zostają spore kawałki ciastek, to wrzucam ptakom do pojemniczków na zewnątrz – odparła, spuszczając oczy.

– No, muszę powiedzieć, że mi zaimponowałeś, kolego! – uśmiechnęła się Klara.

– Mnie również – zawtórował jej Stefan a gołąb wreszcie się rozchmurzył, jakby pozbył się z serca wielkiego ciężaru.

– A mnie nie – wymamrotał motyl Eustachy, połykając ciastka z pakunku a Bobowi nieco zrzedła mina. – Ale szalenie lubię te ciastka, więc masz plusa – zakończył a wszyscy się roześmiali.

– No dobra, Bob. Siadaj z nami i opowiadaj, jakie fajne potrafią być gołębie – Stefania wskazała ptakowi miejsce przy jednym ze stołów. Pozostali usiedli obok i słuchali uważnie tego, co mówił gołąb.

Ślimak wyniósł od ludzi z drugiej części Łąka Cafe taką zasadę, żeby nie oceniać książki po okładce. Może gołębi nie powinno się zatem oceniać po pozorach? Ten Bob okazał się całkiem sympatyczny. Choć gdy już poczuł się swobodniej, oczywiście zapytał, czy mają dla niego jakieś jedzenie. Mieli.

W NASTĘPNYM ODCINKU
Stefan chce zorganizować w swojej kawiarni imprezę halloweenową, ale nie bardzo wie, jak się do tego zabrać. Do akcji wkroczy więc Stefania. Czy razem uda im się wymyślić jakiś interesujący scenariusz? I dlaczego Stefan coraz częściej myśli o Stefanii, gdy czyta wiersze?

POPRZEDNIE ODCINKI:
ODC. 1: Dzień jak nie co dzień
ODC. 2: Stenia
ODC. 3: Stefania
ODC. 4: Węzły i supły
ODC. 5: Nieszczęście w szczęściu
ODC. 6: Samoobrona sztuki
ODC. 7: Akcja Mole Książkowe [część I]
ODC. 8: Akcja Mole Książkowe [część II]
ODC. 9: Akcja Mole Książkowe [część III]
ODC. 10: Mamy kreta!
ODC. 11: Bob. Wielki Bob
ODC. 12: Mrówcza robota

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *